ŻYCIE PO ŻYCIU

Kamień, który spadł wczoraj z serc sztabu, piłkarzy i kibiców z Reymonta, mógłby śmiało wywołać tsunami na Wiśle, gdyby wpadł do rzeki. Po siedmiu porażkach z rzędu, w tym kilku dość kompromitujących, Wisła Kraków wygrała wczoraj mecz. Ba! Ona go wybiegała, wywalczyła i wyszarpała. Mimo, że Piast Gliwice był beznadziejny to Szmatuła akurat rozgrywał życiówkę. Bramkarz Piasta jako jedyny z drużyny gości stawał na wysokości zadania i bronił Wiślakom wszystko, a jak nie on, to słupek i poprzeczka. Wisła jednak dopięła swego.

Czytaj dalej ŻYCIE PO ŻYCIU

KANTE, KANTE, ATTACCANTE!

Mecz Wisły Płock z Pogonią Szczecin miał fazy. Dlatego bardzo trudno było przewidzieć końcowy wynik meczu nawet, gdy byliśmy już po pierwszy kwadransie drugiej połowy. Wisła Płock grała swoją ulubioną przyczajoną kontrę, a Pogoń Szczecin, jak to u Moskala, wydawała się być zadowolona z remisu. Trzeba było impulsu, żeby to spotkanie nie skończyło się bezbramkowym remisem, bo na pewno kibice na to nie zasłużyli, sytuacji było bowiem wczoraj w Płocku bez liku. Wreszcie obudził się ten, którego ponoć nie dałaby rady obudzić nawet Fundacja Budzik.

Czytaj dalej KANTE, KANTE, ATTACCANTE!

BONINHOOOO!

Jakkolwiek absurdalnie to brzmi wczoraj w meczu Górnika z Łęcznej z Koroną Kielce w Lublinie zapachniało… brazylianą.  Żeby to wszystko jeszcze bardziej wpisywało się w definicję absurdu dorzucimy do tego fakt, że o tę brazylianę najbardziej postarał się… Grzegorz Bonin. Mamy z tym gościem problem, bo Bonin, który akurat zwykle dawał więcej powodów do szyderki niż do południowoamerykańskich przymiotników określających jego grę, częściej ostatnio daje się zapamiętać z naprawdę solidnej i efektywnej gry. Najzwyczajniej w świecie trzeba chyba więc o gościu zmienić zdanie. Brawo Grzegorz. Brawo Łęczna.

Czytaj dalej BONINHOOOO!